アットウィキロゴ


第1幕

(市街地、ストルニクの館。脇の広間。奥には庭に通じる高いガラス戸が三つ、観客から見て片側には舞踏会場への開いた扉が見え、反対側にはストルニクと宴を楽しむ客たちのテーブルがある。ジェムバが立ち働き、酒杯を満たしている。煌々と照らされた舞踏会場からは、他の客たちがポロネーズのペアで現れ、舞台上を巡る。)


第1場
(ストルニク、ジェムバ、客たちの合唱。)

ジェムバ
若きお二人に万歳を、
この婚約の儀にあたり!
永遠の愛と、永遠の和合が
若き夫婦にありますように!
なんと、二つの宝、
古き徳の象徴が、
今日ひとつの紋章へと結ばれるのだ。
旦那様、ポミアン家とオドロヴォンシュ家が!

合唱
万歳、万歳!若きお二人に!
絶えざる愛と、絶えざる和合が、
お二人から離れませぬように!
古き二つの宝、
勇気の象徴、徳の象徴が、
今日誇り高くひとつとなる。

ジェムバと合唱
ご覧なさい、魂が震えるほどだ、
なんという等しき気品!
まさにヤヌシュ様のために作られたようだ、
我らのゾフィア・ストルニコヴナ様は!

客たちのうち数人
しかも二人は身分も等しく、
容姿も、持参金も同じ。
幸せがおふたりの紡ぎ糸となりますように!
長く生きられますように!万歳!
高潔なるオドロヴォンシュと気高きポミアンに万歳!

ストルニク
貴族の兄弟たちよ、礼を言うぞ!
皆の好意は深く届いている、
杯を掲げよ!皆の健康に!
互いに愛し合おう!

合唱
お二人に幸あれ!
(ジェムバと合唱はなおも歓声を上げながら退出する:)
万歳!

第2場
(ストルニク、ゾフィア、ヤヌシュが広間から入ってくる。)

ヤヌシュ
私達を祝福してください、父上!
もうそうお呼びしてもよろしいでしょう。

ゾフィア
お父様の慈愛があの方をお選びになりました、
私が心の中で大切に温めてきたあの方を。
(二人で)
私達を祝福してください、父上!
私たちの願いはただそれだけです。

ストルニク
お前たちの心のめでたき結びつきは
わしの望みとしても、とうに認めておったわ。

ゾフィアとヤヌシュ
祝福してください、愛するお父様!

ストルニク
(祝福しながら)
ならば主よ、汝の御心が
天の父よ、成し遂げられますように!

(舞台裏から歌声が聞こえる。)
(嵐にへし折られた低木のように、)
(私の心は引き裂かれてしまった。)

ゾフィア
あれは何の声でしょう?

(舞台裏の歌声)
(どこへ行ったの、ああ、薔薇の冠よ、)
(その中にあった白い百合はどこへ?)

ゾフィア
なんて悲しげな声!
ヤヌシュ!あの方をご存じないの?

(舞台裏の歌声)
(私のすべてを奪っていった、鷹のような私のヤシコが、)
(哀れな私のすべてを奪ってしまった…)

ヤヌシュ
(うろたえてゾフィアに)
知らない、分からないな…
(傍白)
哀れな娘め!
何が彼女をここへ連れてきたのだ?

(舞台裏の歌声)
(それなのに私は探している、あたりを探し回っている、)
(だけどどうしても見つけられない…)

ストルニク
わしの庭で歌っているのは誰だ
こんな時間に?おかしなことだ!

ヤヌシュ
(傍白)
ハルカの声だ。なぜあの娘が
こんな歌をうたいながら現れたのだ?
また正気を失っているのか…

ゾフィア
ああ、ヤヌシュ!これはどういうことでしょう
この哀しみの歌、絶望の歌は?

ストルニク
なんたる無礼、聞いたこともない!
(庭に行こうとすると、ヤヌシュが彼を引き留める。)

ヤヌシュ
(動揺しながら、ゾフィアに向かって)
ああ、そうだ!私の愛しい天使よ!
この歌の調べが物語っている、
私たちが歓喜と喜びに包まれている時に、
あの者には悲しみと災いがあるのだと!
不幸を訴える声は私によく分かる、
私自身が確かめてきましょう!

ゾフィア
(独白)
なんという喜びと幸せ、
なんという魅力が彼の心を支配しているのでしょう!
あの方がこれほど優しく、これほど深く
人々の不幸を気にかけておられるとは。
向こうで響く不幸の声、
私たちの心を締めつける声に。

ストルニク
その図々しさも度を越している!
しかし苦しみ、歎いているのなら!
手を差し伸べてやるのが筋というもの、
まったく、その通りだ!我らに喜び、
あちらには不幸!
自分で見てくるといい!
(ゾフィアと共に退出する。ゾフィアは崇敬の眼差しでヤヌシュを見つめている。)

第3場

ヤヌシュ
(一人、悲しげに不穏な様子で)
私の意に反して、なぜここに来たのだ?
地獄が彼女を追い立てたに違いない。
彼女の悲しみがこれほど私の胸を痛めようとも…
だがもう遅い、すべては終わったのだ、
私の心は別の女を愛してしまった…
はっ!だがもしかすると、あの不幸の涙も
私が逢えば、鎮められるかもしれない…
それから失せろ!立ち去れ!
私は彼女の涙が恐ろしいのだ。

なぜ私の一人の時間、あのふとした瞬間に、
心が募り、胸が高鳴るときに、
亜麻色の三つ編みから彼女の顔が輝き出で、
珊瑚色の唇からあでやかな微笑みが、
長い睫毛の下からふたつの瞳が覗くのか?
なぜ私の魂は急に激しく乱れるのか、
風が波を荒立てる川のように?
哀れな孤児が私に何をしたというのだ、
永遠の絶望が彼女を苦しめ、
私が苦悩を抱えて彼女の悲しみを分かち合うことになるとは?

第4場
(ヤヌシュとハルカ。彼女は最初彼に気づかずに立ち入る。)

ハルカ
嵐にへし折られた低木のように、
私の心は引き裂かれてしまった。
どこへ行ったの、ああ、薔薇の冠よ、
その中にあった白い百合はどこへ?
私のすべてを奪っていった、鷹のような私のヤシコが、
哀れな私のすべてを奪ってしまった。
それなのに私は探している、あたりを探し回っている、
だけどどうしても見つけられない。
どこへ行ったの、ああ、私の鷹よ、
晴れ渡る空の私の太陽はどこ?
空っぽの畑に投げ出された穂のように、
あなたなしでは私は枯れて、死んでしまう。
(振り向いて彼に気づくと、喜びの叫びをあげて彼のもとへ駆け寄り、手を掴む。)
ああ、若旦那様!
ヨンテクが言ったの、
ヨンテクが私を悲しませたの、
あなたが私を破滅させたって、
あなたが私を捨てたって…
だけどこうして逢えた!あなたの胸に
頭をうずめているわ。あなたも昔のように
優しく私を見つめてくれている。
ああ、私の鷹よ、私の太陽よ!

ヤヌシュ
(傍白)
呪わしい瞬間だ!ああ、どうして嘘をつけよう、
彼女の一滴の涙がこれほど私を苦しめる時に!
(ハルカに向かって)
お前の嘆きも苦しみも不要だ!
私がお前を破滅させるなど、捨てるなどあろうか?
とにかくここを去るのだ。叔父上に
お前と一緒にいるところを見られて、悲しませたくないのだ!
恐れるな、恐れるな!誰の意志だろうと
私の心からお前を追い出せはしない!

ハルカ
(感極まって)
ああ、私の鷹よ、私の太陽よ!

ヤヌシュ
(少し身を引いて)
落ち着きなさい、身を鎮めるのだ!
私がお前を忘れるなど、見捨てるなどあるものか!
早くこの町の城壁を去り、
町の外、ヴィスワ川のほとりで待つがいい、
道端に十字架があり、聖像が立っている場所で。
すぐに行く、私一人で行くから…
そして二人ですぐに戻ろう、
我らの山々へ。あそこなら再び
幸福と楽園がある…

ハルカ
(彼の言葉を喜ばしそうに繰り返す。)
…我らの山々へ、そして再び
幸福と楽園が!

ヤヌシュ
誰とここへ来たのだ?

ハルカ
(気に留めず)
ああ、私の鷹よ!

ヤヌシュ
誰とここへ来たのか?

ハルカ
(意に介さず、ますます嬉しそうに)
ああ、私の太陽よ!
ああ、心優しい若旦那様!また昔のあなたに戻ってくれたのね!

ヤヌシュ
(促しながら)
ここから去るのだ!あそこへ向かうから!

ハルカ
ああ、若旦那様!

ヤヌシュ
ここから立ち去れ!私一人で行くから!

ハルカ
ああ、若旦那様
優しいお方!ずっと私を愛してくれているのね…

ヤヌシュ
ここから逃げてくれ、頼むから!

ハルカ
本当ね?もう私を捨てたりしないわね!
私たちの山へ戻ってくれるわね、戻ってくれるわね、
私の鷹よ!

小川のほとりに腰を下ろして
あなたを恋しく待ち焦がれます
あなたが飛んで帰ってくるまで。
そうしたら私たちはいつでも一緒、
いつでもあなたと、私の鷹と一緒、
死以外に私たちを引き裂くものはないわ!

ヤヌシュ
(不穏そうに)
そうだ!もうお前を捨てはしない、
我らの山へ戻るのだ、戻るのだとも、
私の天使よ!
小川のほとりにお前は座り、
そうしてじっと待ち焦がれるのだ、
私がすぐに戻ってくるまで。
そうすれば私たちは再び一緒になれる、
再びお前と、私の天使と一緒に、
死以外に私たちを引き裂くものは何もない!
(彼女を胸に抱きしめた後、庭へと連れ出し、ガラスの扉を三つとも固く閉ざして、考え込みながら広間へ向かう。客たちが入り口で彼を引き留める。)

第5場
(ヤヌシュと客たち。)

客たちの一部
どこへ行っていたのだ、若旦那どの?
祝宴の場だ、大いに騒がねば!

ヤヌシュ
(無理をして)
お付き合いいたします…

他の客たち
(彼を取り囲み、声をひそめて)
強運の星の下に生まれたな、兄弟どの、
素晴らしいゾシアは、まるで火花のように美しい。

ヤヌシュ
(考え込みながら、彼らに手を差し出す)
感謝します、ありがとう!

客の数人
祝辞を述べて、語り合っているが、
楽団はひたすら演奏を続けておるぞ…

第6場
(同上の人々、ストルニク。)

(ゾフィアの腕をとっている。ジェムバは銀の水差しを持ち、客の一人は手に巨大な「ジグムントの乾杯大杯(ロストルハン)」を持っている。広間のドアには数人の女性姿が見える。)

合唱
(ストルニクにおじぎをしながら)
ああ、ストルニク様!お休みになるお時間です!
旦那様は我らをもてなす手を緩めず、
食べさせ、飲ませ、歓待してくださる、
我らを王のように!

客の一人
(大杯を飲み干し、ジェムバに渡す。)
このいと高貴なる御一家のご健康に乾杯!

合唱
ああ、ストルニク様!お休みになるお時間です!
旦那様は我らをもてなす手を緩めず、
食べさせ、飲ませ, 歓待してくださる、
我らを王のように!

第二の客
(前に飲んだ客から杯を受け取って)
そしてこの気高きご親族の縁に!…

ストルニク
(感銘を受け、ゾフィアの手を放し、帽子を手に心から皆にお辞儀をする。)
ああ、親愛なる貴族の諸君!
私の歓迎の趣向も、
まったく感極まって言葉もない、
この瞬間にこれほど多くの皆様が
我がささやかな館に栄誉を与えてくださるとは!
(涙ぐみながら)
皆様がこれほど親身になってくださり、
我が家系の女系における
唯一の後継者である娘が、
この身が男やもめとなった今、
まもなく父親を一人残し、
ヤヌシュと結ばれることを…

ヤヌシュとゾフィア
(彼の足もとにひざまずく。)
愛するお父様!

ストルニク
(二人を起こす。)
我が娘よ、我が子たちよ!
(客たちに向かって、より陽気に)
さあ皆々様、気が向かれましたら、
どうぞ気概をもってさらにお楽しみくだされ!

合唱Wiwat! Wiwat!

ストルニク
(歓天喜地で)
若者たちよ、わしを信じる者は、
わしを愛する者は、踵を鳴らして跳ねよ!
祈りのときも、踊りのときも!
古き良き時代のように!

合唱
万歳!万歳!

ジェムバ
(ストルニクにそっと)
気高きストルニク様!大広間は、
まるでサウナのように熱気に満ちております!
こちらの部屋でも踊られてはいかがでしょう!

ストルニク
我がジェムバよ、もちろんだとも!
素晴らしい提案をしてくれた!

ジェムバ
(広間の入口で)
マゾフシェ風にいけ!鳴らせ、楽団!
(広間からマズルを演奏する音楽が聞こえ、踊るカップルたちがなだれ込んでくる。ジェムバは従者が満たす水差しと杯を持って回り、乾杯のたびに「万歳!」という叫び声が聞こえる。ストルニクはゾフィアや数人の客とともに着席する。ヤヌシュはその背後に立ち、考え込んでいる。幕が下りる。)
AKT I

W mieście, w domu Stolnika. Boczna sala. W głębi troje wysokich drzwi szklanych, wychodzących na ogród, po jednej stronie widzów widać uchylone drzwi do sali balowej, po drugiej stół, przy którym goście, ucztujący ze Stolnikiem; Dziemba, krzątając się napełnia puchary. Z sali balowej, rzęsiście oświetlonej, inni goście wychodzą w parach poloneza i krążą po scenie.

SCENA 1
Stolnik, Dziemba i chór gości.

Dziemba
Niechaj żyje para młoda,
Przy zaręczyn tych obrzędzie!
Wieczna miłość, wieczna zgoda
W młodem stadle niechaj będzie!
Wszak ci to się dwa klejnoty,
Starodawnej godła cnoty,
W jedno godło dzisiaj wiążą:
Pomian, panie, z Odrowążą!

Chór
Wiwat, Wiwat! - Para młoda!
Ciągła miłość, ciągła zgoda,
Niechaj nie opuszcza cię!
Starodawne dwa klejnoty,
Godła męstwa, godła cnoty,
Chlubnie dziś jednoczą się.

Dziemba i chór
Spojrzyj na nich, aż drży dusza,
Jaka u nich godność równa!
Jak stworzona dla Janusza,
Nasza Zofia Stolnikówna!

Kilku z gości
A oboje równi stanem,
Jak urodą, tak i wianem.
Niech im szczęście pasmo wije!
Niechaj żyją! Niechaj żyje
Cny Odrowąż z cnym Pomianem!

Stolnik
Panom braciom dzięki nasze!
Ich życzliwość dobrze znam,
Górą czasze! Zdrowie wasze!
Kochajmy się!

Chór
Szczęście wam!
Dziemba z chórem odchodzą, krzycząc jeszcze:
Niech żyje!

SCENA 2
Stolnik, Zofia i Janusz wchodząc z sali.

Janusz
Pobłogosław, ojcze panie!
Bo już cię tak nazwać śmiem.

Zofia
Twoja dobroć to wybrała,
Co ją pieszczę w sercu mem.
razem
Pobłogosław ojcze panie!
Oto prośba nasza cała.

Stolnik
Już serc waszych związek błogi
Dawno moja chęć uznała.

Zofia i Janusz
Pobłogosław, ojcze drogi!

Stolnik
błogosławiąc
Niech więc wola Twoja Panie,
Ojcze z niebios, stanie się!

Słychać za sceną śpiew.
Jako od wichru krzew połamany,
Tak się duszyczka stargała.

Zofia
Co to za glos?

śpiew za sceną
Gdzieżeś, ach gdzieżeś wianku różany,
Gdzie w nim lilijko ty biała?

Zofia
Jaki stroskany!
Januszu! Czy nie znasz go?

śpiew za sceną
Zabrał mi wszystko Jaśko, mój sokół,
Zabrał mnie całą niebogę...

Janusz
zmieszany do Zofii
Nie znam, nie wiem...
na stronie
Biedna dziewka!
Cóż przywiodło tutaj ją?

śpiew za sceną
A ja go szukam, szukam naokół,
A ja go znaleźć nie mogę...

Stolnik
Czyjaż w mym ogrodzie śpiewka
O tej porze? Dziwne to!

Janusz
na stronie
To głos Halki. Skąd ta dziewka
Tu się zjawia z śpiewką tą?
Może znowu obłąkana...

Zofia
O Januszu! Co to znaczy
Ten śpiew żalu, śpiew rozpaczy?

Stolnik
A to śmiałość niesłychana!
Chce iść do ogrodu, Janusz go wstrzymuje.

Janusz
wzruszony, do Zofii
O tak! Drogi mój aniele!
Tej piosenki dźwięk powiada:
Gdy nam radość i wesele,
Dla niej smutek, dla niej biada!
Głos niedoli znam,
Ja zobaczę sam!

Zofia
do siebie
Jakaż radość i wesele,
Jakiż urok sercem włada!
Że on dobry, że tak wiele
Go obchodzi ludzka biada.
Głos niedoli tam,
Co zatęsknił nam.

Stolnik
Tej śmiałości już za wiele!
Ale gdy to jęczy, biada!
Oto wesprzeć ją wypada,
Słusznie, słusznie! Nam wesele,
A niedola tam!
Idź zobaczyć sam!
Odchodzi z Zofią, która z uwielbieniem spogląda na Janusza.

SCENA 3

Janusz
sam smutny i niespokojny
Skąd tu przybyła mimo mej woli?
To piekło ją chyba gnało.
Choć żal jej tak boli mnie, boli...
Lecz już za późno, już się stało,
I serce inną ukochało...
Ha! A może łzy niedoli
Gdy ją ujrzę, uspokoję...
A potem precz! Precz!
Jej łez się boję.

Czemu mnie w chwilach samotnych owych,
Gdy serce tęskni, gdy serce wre,
Twarz jej zabłysła z warkoczów płowych,
Uśmiech czarowny z ust koralowych,
Spod rzęsów długich źrenice dwie?
Czemu się dusza nagle wzburzyła,
Jak rzeka, kiedy wicher u fal?
Co mnie sierota biedna zrobiła,
Aby ją rozpacz wieczna dręczyła,
Bym ja zgryzotą, dzielił jej żal?

SCENA 4
Janusz i Halka, wchodzi nie widząc go początkowo.

Halka
Jako od burzy krzew połamany,
Tak się duszyczka stargała.
Gdzieżeś, ach gdzieżeś, wianku różany,
Gdzie w nim lilijko ty biała?
Zabrał mi wszystko Jaśko mój sokół,
Zabrał mnie całą niebogę.
A ja go szukam, szukam naokół,
A ja go znaleźć nie mogę.
Gdzieżeś, ach gdzieżeś, o mój sokole,
Gdzie moje słonko na jasnem niebie?
Jak kłos, rzucony na puste pole,
Tak zwiędnę, umrę bez ciebie.
Odwraca się i spostrzegłszy go, z okrzykiem radości biegnie do niego i chwyta za rękę.
O panie!
Mnie Jontek mówił,
Mnie Jontek smucił,
Żeś ty mnie zgubił,
Żeś mnie porzucił...
A ja cię widzę! Ja głowę tulę
Do twojej piersi. I ty tak czule,
Jak dawniej na mnie spoglądasz się.
O mój sokole, o słonko me!

Janusz
na stronie
Przeklęta chwila! Ach! Jak tu kłamać,
Gdy łza jej każda tak dręczy mnie!
do Halki
Próżne twe płacze, cierpienia twoje!
Ja ciebie zgubić, ja cię porzucić?
Tylko się oddal. Nie chciałbym stryja,
Gdyby mnie z tobą ujrzał, zasmucić!
Nie bój się, nie bój! Wola niczyja
Z mojego serca nie wygna cię!

Halka
w uniesieniu
O mój sokole, o słonko me!

Janusz
z lekka się odsuwa
Uspokój się, uspokój się!
Ja cię zapomnieć, ja cię porzucić!
Opuszczaj prędzej te miejskie mury,
Czekaj za miastem, nad Wisłą tam,
Gdzie krzyż na drodze, koło figury,
Ja przyjdę wraz, ja przyjdę sam...
A potem wnet powrócić nam
Do naszych gór. - Tam znowu nam
Szczęście i raj...

Halka
Powtarza za nim radośnie.
...Do naszych gór i znowu nam
Szczęście i raj!

Janusz
Z kim przyszłaś tu?

Halka
nie zważając
O mój sokole!

Janusz
Z kim przyszłaś tu?

Halka
nie zważając, coraz radośniej
O słonko moje!
O dobry panie? Znowuś ten sam!


Janusz
nagląc
Oddal się stąd! Ja przyjdę tam!

Halka
O panie!

Janusz
Oddal się stąd! Ja przyjdę sam!

Halka
O panie
Dobry! Zawsze kochasz mnie...

Janusz
Uchodź stąd, błagam cię!

Halka
Prawda? Już mnie nie porzucisz!
Wrócisz w nasze góry, wrócisz,
Sokole mój!

Nad rzeczułką ja usiędę
I tak tęskno czekać będę
Aż przylecisz wraz.
Wtedy będziem zawsze społem,
Zawsze z tobą, z mym sokołem,
Chyba śmierć rozłączy nas!

Janusz
niespokojny
Tak! Ja cię już nie porzucę,
Wrócę w nasze góry, wrócę,
Aniele mój!
Nad rzeczułką ty usiędziesz,
I tak czekać, czekać będziesz,
Aż powrócę wraz.
Wtedy będziem znowu społem,
Znowu z tobą, z mym aniołem,
Chyba śmierć rozłączy nas!
Przycisnąwszy ją do serca, wyprowadza do ogrodu, zamyka wszystkie trzy podwoje i zadumany idzie do sali. Goście zatrzymują go we drzwiach.

SCENA 5
Janusz i goście.

Jedni
Gdzieżeś, gdzieżeś, panie młody?
Hulać trzeba, kiedy gody!

Janusz
z przymusem
Służę wam, służę...

Drudzy
obstępując go, ciszej
W czepkuś zrodzon, panie bracie,
Cudna Zosia, jakby skra.

Janusz
zadumany, podając im rękę
Dzięki, dzięki!

Kilku
Winszujecie, rozprawiacie,
A kapela gra i gra...

SCENA 6
Ciż, Stolnik.

Trzyma Zofię pod rękę. Dziemba z dzbanem srebrnym i jeden z gości, który trzyma w ręku olbrzymi roztruchan Zygmuntowski. We drzwiach od sali ukazuje się kilka kobiet.

Chór
w ukłonach do Stolnika
Oj Stolniku! Spocząć czas!
Waszmość nic nam nie folguje.
Karmi, poi, podejmuje
Po królewsku nas.

Jeden z gości
Wychyliwszy roztruchan, oddaje go Dziembie.
Przezacnego domu zdrowie!

Chór
Oj Stolniku! Spocząć czas!
Waszmość nic nam nie folguje.
Karmi, poi, podejmuje
Po królewsku nas.

Drugi z gości
do którego pił poprzedzający
I przezacnej koligacji!...

Stolnik
Wzruszony, puszcza rękę Zofii, kłaniając się wszystkim od serca czapką.
O mościwi mi panowie!
W istnej błąka alteracji
Moich wdzięków przedsięwzięcie,
Że was tylu w tym momencie
Rzuca splendor na mój domek!
ze łzami
Żeście tak do serca wzięli,
Iż jedyny ów potomek
Mego rodu po kądzieli,
W moim, panie, wdowim stanie,
Wkrótce ojca osamotni,
Gdy połączy się z Januszem...

Janusz i Zofia
Chylą mu się do nóg.
Ojcze drogi!

Stolnik
Podnosi ich.
Córko moja, moje dzieci!
do gości weselej
Więc waszmoście, gdy ochotni,
Prosim dalej z animuszem!

ChórWiwat! Wiwat!

Stolnik
ochoczo
A z młodzieży, kto mi wierzy,
Kto mnie kocha, hop w obcasy!
Do różańca i do tańca!
Jak bywało w dawne czasy.

Chór
Wiwat! Wiwat!

Dziemba
z cicha do Stolnika
Cny Stolniku! A dyć w sali,
Jakby w łaźni tak siarczyście!
Gdyby i tu popląsali!

Stolnik
Mój Dziembuniu, oczywiście!
Dobrą radę Waść udziela!

Dziemba
we drzwiach sali
Z mazowiecka! Rżnij kapela!
Słychać muzykę z sali, grającą mazura; wpadają tańczące pary. Dziemba obchodzi z dzbanem, który mu służba napełnia, i z kielichem. Po każdym toaście słychać: wiwat! Stolnik z Zofią i kilku gośćmi siadają. Janusz za nimi stoi zadumany. Zasłona spada.
最終更新:2026年09月15日 11:39